INTERNET, NOWE TECHNOLOGIE, WEBDEVELOPMENT, BADANIE INTERNETU

5 SIERPNIA 2009  /  PRAWO  /  2 KOMENTARZE

"DZIENNIK" USUNĄŁ ARTYKUŁ Z INTERNETU I UDAJE PRZED SĄDEM ŻE GO NIE BYŁO

Małżeństwo Kaczmarków wytoczyło redakcji "Dziennika" sprawę sądową za opublikowanie w internecie stenogramów z podsłuchanych rozmów tej pary. "Dziennik" usunął ze swojej strony sporny artykuł i szuka naiwnych, mówiąc przed sądem: nie znaleźliśmy na naszej stronie takiego artykułu, nie ma dowodu, prosimy o oddalenie powództwa! Na szczęście kopia artykułu istnieje w archiwum Google. Po raz kolejny "Dziennik" próbował być mądrzejszy od internetu i się przeliczył.

Abstrahując od tego kto ma rację w tym politycznym sporze, zagranie redakcji jest jak zwykle poniżej wszelkiej krytyki. Dziennik najpierw wywołał wojnę z internautami wyjawiając dane anonimowej blogerki (link), następnie jego redaktor naczelny w liście otwartym do internautów kazał im pocałować go w d.... (link), za co nie pozostawiono na nim suchej nitki, a teraz redakcja pokazuje, że nie tylko ma w nosie internautów, ale i wszystkich dokoła uważa za idiotów, włącznie z sądem.

Prawnik Dziennika stwierdził, że przedstawiony przez Kaczmarków dowód w postaci wydruku strony jest nic nie warty, bo każdy może go spreparować, wlewając dowolny tekst w grafikę portalu. Owszem, każdy może to zrobić, ale nie w tym przypadku. Na szczęście istnieje jeszcze Google, które archiwizuje strony i tam zachowała się pełna treść artykułu (o?czym informuje dzisiaj gazeta.pl - link.)

Artykuł pojawił się na stronie Dziennika 6 maja bieżącego roku. Do dziś w archiwum portalu znajdują się inne artykuły opublikowane tego dnia, na przykład:

Rosja chwali: Tusk "prostuje odchylenia"

albo

Nocna pogróżka posła PiS z komisji śledczej

Ale artykułu z którym Kaczmarkowie poszli do sądu nie ma, pod oryginalnym linkiem następuje przekierowanie na stronę główną portalu.

A tutaj jest link do archiwum google z treścią artykułu:

Jak żona pouczała Kaczmarka. Oto podsłuchy

Po pierwszym zagraniu "Dziennika" z ujawnieniem danych blogerki sądzono że gazeta osiągnęła dno. Po apelu redaktora naczelnego do internautów o pocałowaniu go w d... mówiono że to gwóźdź do trumny redakcji. Teraz już nie wiadomo co mówić, bo po prostu brak słów.

Sławomir Wilk
Komentarze:


azet2009-08-06 12:57
A czy takiego zapisu w archiwum nie można sfabrykować? Przecież to nie kartka papieru, pieczątka, podpis, taśma wideo czy magnetofonowa. To parę wirtualnych cyferek nietrwale zapisanych na jakimś dysku...
eeee2009-08-06 17:32
Niemozna sfabrykowac, chyba ze sie wlamiesz do googla a to nie jest raczej takie proste.

Dodaj komentarz:

Podpis: (wymagane)
Adres Twojej strony WWW: (opcjonalnie)
Twój adres e-mail: (opcjonalnie)
Treść komentarza:
Antyspam: policz ile
wynosi jeden plus dwa:
(wymagane)