INTERNET, NOWE TECHNOLOGIE, WEBDEVELOPMENT, BADANIE INTERNETU

2 SIERPNIA 2011  /  PRAWO  /  0 KOMENTARZY
Dokładnie rok temu Agora, równolegle z zakupem sieci kin Helios, uruchomiła testowo serwis do oglądania filmów w internecie. Sądziłem, że dostęp do dystrybucji filmowej, połączony z doświadczeniem firmy w internecie, da w rezultacie serwis wideo na życzenie z prawdziwego zdarzenia. Tyle się mówi o tym, że tradycyjne kanały dystrybucji filmów, takie jak kino, telewizja czy DVD, są przestarzałe, ponieważ dla współczesnej widowni najbardziej naturalną formą dostępu do mediów jest internet. Dotychczasowe usługi VOD prezentowały wyłącznie starsze tytuły, grane w kinach wiele lat temu, które widzowie zdążyli już obejrzeć w telewizji lub z płyt dvd dołączanych do gazet. Pierwszym polskim serwisem udostępniającym starocie był iplex.pl. Niestety, serwis Agory, oficjalnie uruchomiony w tym roku pod adresem kinoplex.gazeta.pl, to praktycznie kopia iplexa. W obu serwisach znajdziemy stare, niszowe filmy, pochodzące od mniejszych dystrybutorów. I co z tego, że obie platformy dają możliwość oglądania filmów za darmo, skoro są to filmy stare, za które wstyd byłoby pobierać nawet drobne pieniądze? Nie tak wyobrażam sobie wideo na życzenie.
››czytaj całość          ››przeczytaj i skomentuj
1 SIERPNIA 2011  /  PRAWO  /  1 KOMENTARZ
Spam to niechciane wiadomości elektroniczne, które w teorii zapychają nasze skrzynki pocztowe, zmuszając nas do codziennej selekcji otrzymanych maili. Aby nas przed tym uchronić, stworzono ustawę o świadczeniu usług elektronicznych, popularnie nazywaną ustawą antyspamową. Ochrona naszych skrzynek przed spamem to trend ogólnoświatowy, wiele rządów próbuje regulować przepływ elektronicznej reklamy odpowiednim ustawodawstwem. W ostatnim czasie zaostrzono przepisy w Polsce, nakładając na spamerów jeszcze wyższe kary. W trosce o użytkowników internetu wylano jednak dziecko z kąpielą, utrudniono bowiem firmom wysyłkę informacji i zwielokrotniono ruch na łączach. Jednocześnie wprowadzono prawny paradoks, zmuszając firmy - zgodnie z wymogami ustawy - do wysyłania klientom zapytań ofertowych, które same w sobie również są spamem. A wszystko to w czasach, gdy filtry antyspamowe w przeciętnej skrzynce pocztowej eliminują niechcianą korespondencję niemal w stu procentach, a cały spam wysyłany jest anonimowo z rozsianych po całym świecie sieci botnetu, które są poza jurysdykcją naszego ustawodawstwa.
››czytaj całość          1komentarz
27 MAJA 2011  /  PRAWO  /  8 KOMENTARZY
Kilka dni temu do firmy w której pracuję przyszedł przedstawiciel firmy, zajmującej się organizowaniem kampanii reklamowych w wyszukiwarce Google, a konkretnie pośredniczeniem w wykupowaniu reklam AdWords. Dowiedziałem się, że najtańsza kampania to 1400 zł, z czego 400 zł to prowizja pośrednika, a 1000 zł to koszt wykupienia reklam Google. Gdzie jest sens tej operacji, skoro sam mogę wykupić te reklamy, oszczędzając na prowizji? Otóż pośrednik zajmuje się "optymalizacją reklam" i "minimalizowaniem kosztów kliknięcia". Był laptop i prezentacja różnych wykresów, do tego zachwalanie know-how firmy, która podobno przeprowadziła już setki podobnych kampanii. Nie dałem się na to nabrać, ale jest wiele firm, które ugną się przed roztoczoną wizją zwiększonych obrotów, pochodzących z internetowej reklamy. Jest to typowa próba oszukania firmy, poprzez oferowanie jej wirtualnych usługi internetowych, których skuteczność jest zerowa. Podobnych spotkań na przestrzeni lat odbyłem wiele i ani jedno nie było uczciwie przeprowadzone.
››czytaj całość          8komentarzy
4 MAJA 2011  /  INTERNET  /  14 KOMENTARZY
Przed świętami Bożego Narodzenia okazało się, że telewizja Polsat nie pokaże, jak co roku, filmu "Kevin sam w domu". Brak emisji tego filmu miał większą reklamę niż informacje o tym, co będzie w święta w telewizji. Z braku "Kevina" pośmiał się internet, społeczność Wykopu wykopała tekst "Pilne: Kevina w tym roku nie będzie!", a temat pociągnęły tradycyjne media, m.in. dziennik "Fakt", który napisał artykuł "Szok! Nie będzie Kevina w święta". W międzyczasie pewien internauta opublikował w internecie dowcipny apel o przywrócenie "Kevina" do telewizji, założono także grupę na Facebooku, która pod ironicznym szyldem "Polsat zabił Święta" spopularyzowała protest, a o sprawie doniosły tradycyjne media. W finale tej internetowej zabawy, korzystając z darmowej reklamy, telewizja Polsat przywróciła "Kevina" do świątecznej ramówki. Było przewrotnie i zabawnie, co jest stałą cechą wielu podobnych internetowych akcji. Ale nie dla redakcji pewnego radia, która specjalnie, w celu zgłębienia tematu, zaprosiła do studia psychologa i znawcę mediów. Gość wypowiedział się na temat ironicznego apelu internautów tak serio, że z internautów zrobił zdesperowanych ludzi w potrzebie, a postawa prowadzącego audycję pokazała, że - przynajmniej w tej stacji - internautów nikt nie rozumie i nawet nie stara się zrozumieć. Również stacja TVN24 doniosła o "buncie internautów", słowem nie wspominając o ironicznym wydźwięku akcji. Wszystkie tradycyjne media na wielu przykładach pokazują, że to co się dzieje w internecie to dla dziennikarzy dosłownie czarna magia.
››czytaj całość          14komentarzy
29 KWIETNIA 2011  /  OPINIE  /  3 KOMENTARZE
Od kilku lat w całym kraju działa elektroniczny nabór wniosków o miejsce w przeszkolu, które można składać poprzez specjalną stronę internetową dla rodziców. W tym roku moje dziecko weszło w wiek przeszkolny, musiałem więc skorzystać z tego narzędzia. Formularz elektroniczny faktycznie działa dobrze. Problem polega na tym, że wypełnienie formularza online to dopiero początek. Wypełniony wniosek należy pobrać na dysk jako plik PDF, znaleźć drukarkę, wydrukować, podpisać i zanieść do przedszkola, w którym wnioskuje się o miejsce. Najdziwniejsze jest jednak to, że pracownik przedszkola, przyjmując od nas wniosek, wprowadza go ręcznie do specjalnej aplikacji internetowej! Rejestracja elektroniczna jest więc tylko pozorna, bo sprowadzona do wygenerowania dokumentu, który w starym biurokratycznym stylu trzeba osobiście zanieść do instytucji. Na tym nasze "internetowe" składanie wniosku się kończy i od tego momentu wszystko zależy od osoby, która wprowadzi - albo i nie - nasz wniosek do innego systemu.
››czytaj całość          3komentarze
28 KWIETNIA 2011  /  OPINIE  /  2 KOMENTARZE
Społeczność Anonimowych, określana przez media jako grupa współczesnych Zorro, długo była traktowana z pobłażaniem. Podczas gdy jedni widzieli w nich obrońców wolności słowa i internetu, inni nazywali ich oszołomami, walczącymi o nie swoją sprawę, których skuteczność ogranicza się do wygodnego siedzenia przy komputerach i blokowania dostępu do stron wybranych firm. Gdy kilka tygodni temu Anonimowi wypowiedzieli kolejną w swojej historii wojnę, tym razem firmie Sony, wzywając do ataków na usługi tej korporacji, wyglądało to na kolejną potyczkę według utartego schematu. W dużym uproszczeniu poszło o działania prawne firmy, skierowane przeciwko osobom, które złamały zabezpieczenia konsoli Playstation 3. Anonimowi w swoim komunikacie prasowym oskarżyli firmę o wpływanie na system sądowniczy, wprowadzanie cenzury w internecie i chciwość, a całość podsumowali w stylu żartobliwego patosu, pisząc, cytuję, "doświadczycie gniewu Anonimowych, zobaczyliście gniazdo szerszeni i postanowiliście włożyć do niego swoje penisy, dlatego doświadczycie konsekwencji swoich uczynków, w stylu Anonimowych". Rzeczywistość przerosła oczekiwania jednej i obawy drugiej strony, a internetowa wojna między internautami a systemem korporacyjnym przeszła na wyższy i niespotykany do tej pory poziom. W tym tygodniu Sony musiało publicznie przyznać, że doszło do gigantycznego włamania do ich systemów, z których wykradzione zostały dane osób robiących zakupy w internetowych serwisach firmy. W ręce bliżej nieokreślonych osób wpadły dane 77 milionów klientów firmy Sony, wliczając w to ich dane osobowe i numery kart kredytowych. Atak, określany w mediach jako największy wyciek danych w historii internetu, to czarny finał długiej kampanii Sony przeciwku elektronicznemu piractwu. Zostając przy terminologii Anonimowych trzeba powiedzieć, że Sony wsadziło penisa do ula i teraz musi go wyciągnąć. Problem w tym, że ul jest bardzo duży, owady wyjątkowo pamiętliwe, a licznik strat firmy od kilku dni pracuje na pełnych obrotach.
››czytaj całość          2komentarze
21 KWIETNIA 2011  /  OPINIE  /  4 KOMENTARZE
Obecnie można zamówić domenę internetową jednym kliknięciem i od razu opłacić ją online przy pomocy przelewu międzybankowego. Jednak cesja domeny, czyli zrzeczenie się praw do domeny na rzecz innego podmiotu, to biurokratyczna przeprawa. Można posiłkować się tzw. kodami authinfo, które trzeba wyciągnąć od operatora również przy pomocy pewnej dawki biurokracji, ale nie zawsze jest to możliwe. Dziś wykonałem cesję domeny w serwisie nazwa.pl zgodnie z instrukcją operatora. Skompletowanie dokumentów zajęło miesiąc, a ponieważ zostały dzisiaj wysłane do operatora listem poleconym, rezultat całej akcji zależy teraz od szybkości Poczty Polskiej.
››czytaj całość          4komentarze
19 KWIETNIA 2011  /  INTERNET  /  2 KOMENTARZE
Branża filmowa przyzwyczaiła nas do tego, że nie przebiera w środkach jeśli chodzi o walkę z tzw. piractwem internetowym. Na celowniku wytwórni filmowych jest długa lista podejrzanych, w tym sieć torrent, serwisy hostujące pliki, liberalne prawo oraz zwykli internauci. Sieć jest wciąż skanowana w poszukiwaniu nielegalnych materiałów, na co wydawane są grube miliony dolarów. Z serwisów hostującym usuwane są nawet zwiastuny z polskimi napisami, o czym pisałem rok temu w tekście Wytwórnie filmowe usuwają polskie wersje zwiastunów z serwisu Youtube. Ale najciemniej jest pod latarnią. Dwa lata temu ktoś wrzucił do serwisu Youtube film "Robin Hood - faceci w rajtuzach" w wersji z polskim lektorem. Z powodu ograniczeń serwisu film został pocięty na dziesięciominutowe części, co zupełnie nie przeszkadza w oglądaniu całości. Co kilka miesięcy wyszukuję ten film i sprawdzam czy wciąż jest dostępny. Na początku myślałem, że zostanie szybko usunięty, nie ma bowiem możliwości, by tak charakterystyczny film z tak dużą oglądalnością został niezauważony. Minęły jednak dwa lata i film wciąż jest tam gdzie był, a do dziś obejrzało go prawie 200 tysięcy osób.
››czytaj całość          2komentarze
23 GRUDNIA 2010  /  TECHNOLOGIE  /  9 KOMENTARZY
Posiadając tzw. wypukłą kartę płatniczą mamy możliwość robienia zakupów w sklepach internetowych na całym świecie. Niestety, większość Polaków takiej karty nie posiada, a to czego na co dzień używamy to tzw. karty płaskie, czyli zwykłe karty bankomatowo-debetowe. Niektóre banki oferują usługę w postaci wirtualnych kart płatniczych, ale wiąże się to z koniecznością posiadania konta w danym banku, podpisywania dodatkowej umowy oraz wnoszenia niemałych rocznych opłat za usługę. Od banku BZ WBK otrzymałem do testów wirtualną kartę płatniczą typu prepaid, której najważniejszą cechą jest możliwość jej samodzielnego wygenerowania w ciągu minuty, przy pomocy formularza internetowego.
››czytaj całość          9komentarzy
19 LISTOPADA 2010  /  OPINIE  /  15 KOMENTARZY
Firma, z którą współpracuję, wykonała niedawno projekt, do którego obsługi zatrudniono na pewien czas kilka osób. Były to głównie prace redakcyjne i logistyczne, a większość wykonywanych czynności była oparta o pracę z komputerem (Word, e-mail, wyszukiwanie informacji na stronach). Współpracę podjęto z kilkoma osobami po studiach lub w trakcie studiów, z dużym doświadczeniem w tego typu pracy, młodymi, nowoczesnymi i dynamicznymi osobami z polecenia. Nie wnikam w merytoryczną ocenę ich wkładu w projekt, który został zakończony sukcesem, skupię się na spostrzeżeniach dotyczących pracy tych ludzi z komputerem. Ponieważ w firmie jestem najbliżej spraw informatycznych, to do mnie zwykle zwracają się osoby, które mają problem z obsługą programu czy sprzętu. W pełni rozumiem, gdy ktoś niewtajemniczony ma problem z nagraniem płyty albo ze złośliwością edytora tekstu, ale takich "problemów", jak tym razem, jeszcze nie widziałem.
››czytaj całość          15komentarzy
< 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 >