|
STOP TAJNYM NEGOCJACJOM
Protest:
» Czym jest ACTA? » Zgoda na ACTA to zgoda na omijanie demokracji » Kiep i frajer kto nie ma dziś "ACTA" w tytule ;-) » Stanowisko Grupy Allegro wobec ACTA » Nie dla ACTA » ACTA. Jak to działa? |
|
|
|
"Dziennik" usunął artykuł z internetu i udaje przed sądem że go nie było 5 sierpnia 2009 | liczba wyświetleń: 1540 Małżeństwo Kaczmarków wytoczyło redakcji "Dziennika" sprawę sądową za opublikowanie w internecie stenogramów z podsłuchanych rozmów tej pary. "Dziennik" usunął ze swojej strony sporny artykuł i szuka naiwnych, mówiąc przed sądem: nie znaleźliśmy na naszej stronie takiego artykułu, nie ma dowodu, prosimy o oddalenie powództwa! Na szczęście kopia artykułu istnieje w archiwum Google. Po raz kolejny "Dziennik" próbował być mądrzejszy od internetu i się przeliczył. Abstrahując od tego kto ma rację w tym politycznym sporze, zagranie redakcji jest jak zwykle poniżej wszelkiej krytyki. Dziennik najpierw wywołał wojnę z internautami wyjawiając dane anonimowej blogerki (link), następnie jego redaktor naczelny w liście otwartym do internautów kazał im pocałować go w d.... (link), za co nie pozostawiono na nim suchej nitki, a teraz redakcja pokazuje, że nie tylko ma w nosie internautów, ale i wszystkich dokoła uważa za idiotów, włącznie z sądem. Prawnik Dziennika stwierdził, że przedstawiony przez Kaczmarków dowód w postaci wydruku strony jest nic nie warty, bo każdy może go spreparować, wlewając dowolny tekst w grafikę portalu. Owszem, każdy może to zrobić, ale nie w tym przypadku. Na szczęście istnieje jeszcze Google, które archiwizuje strony i tam zachowała się pełna treść artykułu (o czym informuje dzisiaj gazeta.pl - link.) Artykuł pojawił się na stronie Dziennika 6 maja bieżącego roku. Do dziś w archiwum portalu znajdują się inne artykuły opublikowane tego dnia, na przykład: Rosja chwali: Tusk "prostuje odchylenia" albo Nocna pogróżka posła PiS z komisji śledczej Ale artykułu z którym Kaczmarkowie poszli do sądu nie ma, pod oryginalnym linkiem następuje przekierowanie na stronę główną portalu. A tutaj jest link do archiwum google z treścią artykułu: Jak żona pouczała Kaczmarka. Oto podsłuchy Po pierwszym zagraniu "Dziennika" z ujawnieniem danych blogerki sądzono że gazeta osiągnęła dno. Po apelu redaktora naczelnego do internautów o pocałowaniu go w d... mówiono że to gwóźdź do trumny redakcji. Teraz już nie wiadomo co mówić, bo po prostu brak słów. Sławomir Wilk Komentarze:
A czy takiego zapisu w archiwum nie można sfabrykować? Przecież to nie kartka papieru, pieczątka, podpis, taśma wideo czy magnetofonowa. To parę wirtualnych cyferek nietrwale zapisanych na jakimś dysku...
Niemozna sfabrykowac, chyba ze sie wlamiesz do googla a to nie jest raczej takie proste. Dodaj komentarz: |
Blog
|