INTERNET, NOWE TECHNOLOGIE, WEBDEVELOPMENT, BADANIE INTERNETU

27 MAJA 2011  /  PRAWO  /  8 KOMENTARZY

FIRMY OSZUKUJĄ FIRMY W INTERNECIE

Kilka dni temu do firmy w której pracuję przyszedł przedstawiciel firmy, zajmującej się organizowaniem kampanii reklamowych w wyszukiwarce Google, a konkretnie pośredniczeniem w wykupowaniu reklam AdWords. Dowiedziałem się, że najtańsza kampania to 1400 zł, z czego 400 zł to prowizja pośrednika, a 1000 zł to koszt wykupienia reklam Google. Gdzie jest sens tej operacji, skoro sam mogę wykupić te reklamy, oszczędzając na prowizji? Otóż pośrednik zajmuje się "optymalizacją reklam" i "minimalizowaniem kosztów kliknięcia". Był laptop i prezentacja różnych wykresów, do tego zachwalanie know-how firmy, która podobno przeprowadziła już setki podobnych kampanii. Nie dałem się na to nabrać, ale jest wiele firm, które ugną się przed roztoczoną wizją zwiększonych obrotów, pochodzących z internetowej reklamy. Jest to typowa próba oszukania firmy, poprzez oferowanie jej wirtualnych usługi internetowych, których skuteczność jest zerowa. Podobnych spotkań na przestrzeni lat odbyłem wiele i ani jedno nie było uczciwie przeprowadzone.

Tego typu spotkania odbywają się według dwóch scenariuszy. Pierwszy przewiduje, że firmy, której chce się wcisnąć usługę, nie ma w Google, w związku z tym bardzo łatwo jest ją nabrać, pokazując statystykę najczęściej wykorzystywanych fraz w Google, pokrewnych z działalnością firmy. Drugi scenariusz przewiduje kontakt z firmą, która już istnieje w Google, wtedy udowadniane jest, że wykorzystywane słowa kluczowe są źle dobrane. Tym razem trafiłem na drugą opcję. Handlowiec pokazał laptopa, w którym porównał nasze konkretne słowa kluczowe (dzięki którym zarabiamy) z ogólnymi słowami kluczowymi, które co prawda są częściej wpisywane do wyszukiwarki przez internautów, ale z zarobkowego punktu widzenia są zupełnie nieistotne. Dowiedziałem się również, że reklamy Google, te umieszczane nad wynikami wyszukiwania, są bardziej skuteczne niż nawet pierwsza pozycja na liście wyszukiwania, bo "w reklamy wszyscy klikają" oraz że na trzy kliknięcia w reklamę aż dwie przekładają się na pozyskanie końcowego klienta, co jest bzdurą, o czym wie każdy, kto choć przez chwilę zajmował się jakąkolwiek reklamą, nie tylko internetową. Rozmowa była długa, nie chcę tu przytaczać wszystkich szczegółów, powiem tylko w skrócie, że wszystkie tezy przedstawione przez handlowca były po prostu oszustwem, nastawionym na kontakt z firmą, która nie ma doświadczenia z reklamą internetową. Tego typu handlowcy od rana do wieczora odwiedzają kolejno inne firmy, można więc sobie wyobrazić skalę oszustwa.

Znam firmę, która rok temu ugięła się przed tego typu ofertą, wystosowaną przez agencję interaktywną. W rezultacie firma wpompowała w internetową reklamę ponad 50 tysięcy złotych na bardzo konkretne słowa kluczowe. Ruch był nawet spory, jednak ostatecznie przełożył się na dochód rzędu 1500 zł (o wiele więcej zarobiła agencja, zgarniając dwucyfrowy procent od wydanej kwoty). W podsumowaniu kampanii agencja wcale nie wspomniała o totalnej klapie. Wręcz przeciwnie, przekuto ją w sukces, bowiem jako zysk przedstawiono wzrost rozpoznawalności marki wśród internautów, wyceniony o wiele wyżej niż koszt reklamy (oczywiście nie powołując się na jakiekolwiek wyniki badań). Wystarczyło pokazać, że wielomiesięczna reklama internetowa kosztowała tyle, co minuta emisji spotu w popularnej telewizji i cena 50 tys. złotych za marną kampanię stała się tak atrakcyjna, że firma zdecydowała się na kolejną. I tak to się kręci.

Do firm z którymi współpracuję systematycznie zgłaszają się firmy pozycjonujące, oferujące pierwsze miejsce w wyszukiwarce Google. Z mojego doświadczenia wynika, że firmy te dzielą się na dwa rodzaje. Pierwsza grupa to firmy-krzaki, małe, jednoosobowe firmy z trudną do ustalenia reputacją, które za kwoty rzędu 1000 zł oferują pierwsze miejsce w Google w bardzo krótkim okresie, jednocześnie firmy te nie chcą podpisywać umów i wszystko chcą zrobić zadatkowo na fakturę. Druga grupa to nieco większe firmy, podpisujące już umowy na okres 8- lub 12-miesięczny, będące gwarancją finansową pozycjonerów, gdzie miesięczny koszt usługi to mniej więcej 800 zł. Niezależnie od skuteczności działań pozycjonerskich, obie grupy cechuje to, że próbują zdobyć klienta wykonując "audyty" jego strony. Dostarczają do firmy wydruki mające świadczyć, że strona firmowa jest źle skonstruowana, bo według pewnych walidatorów nie posiada na przykład znaczników alt pod obrazkami, co jest podobno bezpośrednią przyczyną złej pozycji strony w Google. Oczywiście ukrywają to, że nawet jeśli strona będzie w stu procentach walidowalna, to i tak nie będzie to gwarantem pierwszego miejsca w Google na popularne słowo kluczowe. Pozycjonerzy to obecnie najbardziej aktywna grupa firm, próbujących wcisnąć innym firmom swoje usługi, w firmie z którą współpracuję telefon z tego typu ofertą dzwoni średnio trzy razy w tygodniu.

Znam dwie firmy, którym pozycjonerzy wcisnęli usługę pozycjonowania strony na słowo kluczowe, będące... nazwą tej firmy. Oczywiście firmy już wcześniej były na pierwszym miejscu w Google po wpisaniu do wyszukiwarki ich nazw, więc roczną umowę podpisano na usługę nazywającą się "utrzymanie pierwszej pozycji" (600 zł miesięcznie). Wykorzystano tu internetową niewiedzę właścicieli firm, a usługa to po prostu jedno wielkie oszustwo, bo firma pozycjonerska nie wykonywała żadnych działań.

Przed laty, gdy nie istniały jeszcze firmy takie jak NetArt czy Home, domeny trzeba było kupować bezpośrednio w NASK-u. Koszt adresu w domenie .pl wynosił 300 zł rocznie. Pojawiły się więc firmy pośredniczące w wykupowaniu domen. Firmy te kontaktowały się z innymi firmami, oferując zakup domen. Koszt: 600 zł rocznie plus sugestia, że jest to cena promocyjna w stosunku do oficjalnej. Pół biedy jeśli domena była zarejestrowana na docelową firmę, bo można było w każdej chwili zrezygnować z pośrednika i samemu robić przelewy do NASK-u na dwa razy niższą kwotę, ale byli też pośrednicy, którzy rejestrowali takie domeny na siebie i potem trzeba je było od nich kupować. Obecnie zauważalny jest trend wykupowania przez pewne firmy domen zawierających nazwiska właścicieli firm lub nazwy usług, a następnie dzwonienie do zainteresowanych i przedstawianie oferty wykupu domen jako interesu życia.

Ostatni rok to wzrost aktywności firm oferujących wizytówkę firmy w branżowych katalogach stron. Przypomnę niedawny przypadek firmy, która w stworzonym przez siebie serwisie umieściła bazę adresów innych firm, z celowym błędem w numerze telefonu lub adresie. Gdy firma zainteresowana usunięciem błędu logowała się do serwisu i korygowała informacje, akceptowała przy okazji regulamin, według którego zobowiązywała się do wniesienia rocznej opłaty abonamentowej, o czym przekonywała się po czasie, otrzymując fakturę listem poleconym. Nie brakuje jednak nieco bardziej uczciwych właścicieli serwisów z bazami adresowymi firm, którzy nie oferują ukrytych opłat, ale biorą grube pieniądze za wizytówkę firmy w swoim serwisie. Nie byłoby w tym nic nagannego, gdyby na życzenie klienta podawano faktyczną liczbę odświeżeń strony. W praktyce wyniki oglądalności strony są zawyżane, np. "pół miliona użytkowników miesięcznie" przy marnym, dopiero co uruchomionym serwisie. Inny przykład manipulacji to celowe mylenie ogólnej liczby odwien serwisu z liczbą odwiedzin jednej podstrony (których w serwisie są tysiące) oraz nieudostępnianie danych dotyczących liczby odwiedzin podstrony z wizytówką już po podpisaniu umowy. Nie wiem jak jest teraz, ale kilka lat temu duże portale, biorące grube pieniądze za reklamę bannerową na swoich łamach, także unikały podawania statystyk wyświetleń bannera, zapewne w obawie, że klient dowie się, że skuteczność kampanii jest bardzo mała i że portal wziął pieniądze praktycznie za nic. Znam również przypadek z tego roku, gdzie firma podpisała umowę ze znanym serwisem oferującym firmom strony-wizytówki. Przy podpisywaniu umowy nie było żadnych problemów z wprowadzeniem zapisów, aby na wizytówce link do strony był bez atrybutu rel=nofollow (jego brak jest przydatny w pozycjonowaniu). W praktyce portal umieścił jednak ten atrybut, wbrew umowie, a klient może co najwyżej tę umowę zerwać lub procesować się z kimś tysiąc razy większym od siebie.

Większość polskich firm, które działają w branżach nieinternetowych, to idealny klient dla oszustów, którzy oferują wirtualne usługi warte ułamek swojej ceny. Nie ma niestety sposobu na ukrócenie takich praktyk. Rzeczy niezrozumiałe dla klienta bardzo łatwo ukryć z pomocą marketingu, a brak narzędzi do weryfikacji skuteczności usług uniemożliwia oddzielnie ofert wartościowych od wydmuszek. Polskie firmy nie mają też doświadczenia w reklamie internetowej, bo jeśli chodzi o ocenę różnych form kampanii zawierzają firmom, które je przeprowadzają, a w których interesie jest przedstawianie ich skuteczności w jak najkorzystniejszym świetle. Nikt nie kupi samochodu bez silnika, ale prawie każdy da się nabrać na reklamę internetową na portalu, do którego nikt nie zagląda.

Pracownikom firm, które chcą zaistnieć w obszarze internetu, proponuję pochylić się nad reklamą w sieci jak nad każdą inną formą reklamy, która musi być skuteczna, a poziom skuteczności musi być możliwy do zmierzenia. Wystarczy zacząć od sprawdzenia statystyk strony i połączyć wyniki odwiedzalności z już przeprowadzanymi kampaniami reklamowymi w internecie. To, w połączeniu z analizą obrotów firmy, wystarczy do wyeliminowania najpopularniejszych ofert, których celem jest wyciągnięcie pieniędzy za wyimaginowane usługi reklamowe.

Sławomir Wilk

Artykuł opublikowany został w serwisie Dziennik Internautów www.di24.pl.
Komentarze:


timberstake2011-05-27 20:17
Po przeczytaniu Pana artykułu...
Jaką reklamę na początek zaproponuje Pan początkującemu portalowi jak nie google adwords. Bo po lekturze myślę, że chce Pan pochwalić się lepszymi możliwościami reklamy ?
A.2011-05-29 21:32
Proponuje nie dać się nabrać piekarzowi i piec cheb w domu. Podobnie z ubraniami - czy sam Pan sobie szyje?
Krzysztof Lis2011-06-01 19:23
Gdyby piekarz zamiast chleba sprzedawał mi zakalec, wolałbym sobie ten chleb piec w domu...
Sebastian2011-06-10 10:48
Witam. Cały artykuł to poza kilkoma faktami, że oszuści są wśród Nas to stek bzdur. Bez zdrowego rozsądku (ostatni akapit), każdą kampanię reklamową można przeinwestować. Nieważne jaka formę reklamy wybierze firma czy jest to takie medium jak Internet czy cokolwiek innego, jeżeli nie przeprowadzamy dokładnej analizy korzyści w stosunku do poniesionych kosztów jest to działanie DESTRUKCYJNE. Reklama jest dźwignią handlu, a Internet jest do tego świetnym narzędziem … ale nikt nie będzie myślał za nas.
Nie da się wymieszać w jednym garnku firm z danej branży! Wśród sprzedawców ubezpieczeń, garnków, pościeli czy nawet osiedlowych warzywniaków są osoby nieuczciwe, które wciskają „kit” żeby sprzedać! Ludzie poczytajcie zanim wypisujecie takie głupoty.
Form reklamy w Internecie jest cała masa AdWords, banery, linki zwrotne, katalogi, pozycjonowanie organiczne, portale reklamowe np. branżowe(jak kto woli).
Prawda jest taka, że posiadając nawet najlepszy produkt na reklamę jesteś skazany, a czy zapewnisz sobie ją sam poświęcając swój czas czy to zlecisz za prowizję ….jeden bat.
Pozdrawiam
Manifo2011-06-21 15:59
Nie od dzisiaj wiadomo, że oszuści są wśród nas. Zawsze trzeba uważnie przyglądać się takim ofertom i nie podejmować decyzji pod wpływem emocji z takiej idealnej prezentacji gwarantujących gruszki na wierzbie. Zgadzam się, że wystarczy odrobina rozsądku i nie trzeba aż tak rozdmuchiwać sprawy. Fajnie jednak poczytać takie przykładowe historie "wielkich inwestycji":)
rob2011-07-25 11:03
Zawsze przed podjęciem takiej decyzji robię dokładny "research" dotyczący danego tematu. Staram się dowiedzieć jak najwięcej o typie produktu/ usługi, który chcę nabyć. Nie robię tego licząc na to, że na pewno uda mi się uniknąć potencjalnego oszustwa, ale po to, żeby potem móc sobie powiedzieć - to nie moja wina, nie mogłem tego uniknąć.
Adam Wencław2011-08-04 00:38
"Gdzie jest sens tej operacji, skoro sam mogę wykupić te reklamy, oszczędzając na prowizji?"

Trudno zgodzić się z Pana tezą, że realizacja kampanii reklamowych w wyszukiwarkach ogranicza się do "wykupienia reklamy". Domyślam się, że ów prowizja była wynagrodzeniem za przygotowanie, prowadzenie i optymalizację kampanii. Nie ma w tym żadnego nadużycia. Podany przykład wskazuje na małą kampanię. Jednak przy budżetach rzędu kilku do kilkunastu tysięcy złotych / m-c samo przygotowanie struktury kampanii pochłania niemało czasu, nie wspominając o późniejszej optymalizacji w trakcie. Za to klient płaci. Inną kwestią jest wybór agencji, która do tematu podchodzi rzetelnie, a klient ma wgląd w to co się dzieje. Inny przypadek to taki, gdy "samemu" się nie da z powodu ograniczeń czasowych.
N2016-05-10 17:03
Można też samemu sobie borować zęby wiertarką. Będzie taniej o 100zł. O ile zna się dobrego lekarza, szkoda zdrowia i żywot krótszy. Jest bardzo dużo oszustów w branży. Może nawet z 70%. Oczywiście, ale wrzucanie wszystkich do jednego garnka... to jest jak nazwanie kogoś uczciwego złodziejem i to publicznie... Życzę więcej przemyślności w pisaniu artykułów.

Dodaj komentarz:

Podpis: (wymagane)
Adres Twojej strony WWW: (opcjonalnie)
Twój adres e-mail: (opcjonalnie)
Treść komentarza:
Antyspam: policz ile
wynosi jeden plus dwa:
(wymagane)