INTERNET, NOWE TECHNOLOGIE, WEBDEVELOPMENT, BADANIE INTERNETU

3 SIERPNIA 2011  /  OPINIE  /  21 KOMENTARZY

IM WIĘCEJ KLIKNIĘĆ W PAJACYKA, TYM MNIEJ DOŻYWIONYCH DZIECI

Od lat najpopularniejszą internetową akcją charytatywną jest Pajacyk, za którą stoi organizacja dożywiająca dzieci z biednych rodzin. Udział w akcji polega na klikaniu w bannery Pajacyka, umieszczone na setkach stron w internecie. Społeczności internetowe systematycznie organizują pomoc pod hasłem "Wyklikajmy jak najwięcej posiłków". Sami organizatorzy zachęcają do jak największej liczby kliknięć, więc przez lata w świadomości internautów zakodowała się informacja, że kliknięcie w banner powoduje ufundowanie obiadu osobie potrzebującej. Strony internetowe wspierające akcję są pełne sloganów typu "Nakarm głodne dziecko jednym kliknięciem myszki" czy "Nakarm głodne dziecko przez iPhone'a". Można powiedzieć, że polskich internautów ogarneło małe szaleństwo klikania i karmienia głodnych dzieci, które systematycznie odżywa na łamach różnych serwisów. Ale czy ktoś zadaje sobie pytanie, czy klikanie w banner daje w efekcie rzeczywiste ufundowanie obiadu? W jaki sposób wirtualne kliknięcie zamienia się w prawdziwe pieniądze? Przeanalizowałem raporty finansowe Pajacyka. Wynika z nich bezpośrednio, że im więcej kliknięć, tym mniej nakarmionych dzieci. Nie jest to zarzut pod adresem fundacji czy internautów. Pokazuje jednak, że klikanie nie ma wpływu na ilość zebranych środków finansowych, nie ma bowiem możliwości, aby kliknięcie materializowało pieniądze na koncie organizacji. Internauci, zamiast masowo klikać, powinni raczej wspomóc organizację finansowo.

Dane finansowe opublikowane na stronie Pajacyka (link) dotyczące ilości kliknięć, liczby dożywionych dzieci, liczby zakupionych posiłków i wysokości pozyskanych pieniędzy naniosłem na poniższy wykres.



Wykres wyraźnie pokazuje, że rosnącej z roku na rok liczbie kliknięć nie towarzyszy wzrost kupionych obiadów (wręcz widać spadek). W roku 2005, gdy liczba kliknięć uległa podwojeniu, ilość dożywionych dzieci zmalała. Z kolei rok później, gdy liczba kliknięć zmalała o jedną trzecią, ilość dożywionych dzieci wzrosła o tę samą jedną trzecią część. W kolejnych latach wzrostowi kliknięć trwale towarzyszy zauważalny spadek wykupionych obiadów.

Nie znaczy to oczywiście, że to internauci powodują spadki finansowe. Lata 2004-2005 to po prostu mniejsza skuteczność w pozyskiwaniu środków, a od roku 2007 mamy światowy kryzys w gospodarce, sponsorzy mają w tych latach mniej pieniędzy na wspieranie akcji charytatywnych. Wynika z tego bezpośrednio, że liczba kliknięć w ogóle nie jest powiązana z wielkością zbieranych kwot, a największy wpływ na wyniki finansowe mają czynniki zewnętrzne (sytuacja gospodarcza, sprawność organizacyjna fundacji czy nawet konkurencja pośród organizacji charytatywnych). Organizatorzy co prawda podają, że za każde kliknięcie sponsorzy płacą im pewną kwotę i pewnie formalnie tak jest. Niestety, zebrane kwoty nie rosną proporcjonalnie wraz z liczbą odwiedzin.

Klikanie w bannery Pajacyka ma więc znaczenie głównie propagandowe, pozwala upowszechniać ideę akcji w świadomości Polaków. W każdym poważnym przedsięwzięciu po akcji promocyjnej powinna przyjść pora na zbieranie zysku. W przypadku Pajacyka, który jest już dobrze wszystkim znany, internauci wciąż podtrzymują akcję promocji, robiąc z niej cel sam w sobie.

Nawet jeśli pominiemy brak wpływu liczby kliknięć na ilość zebranych pieniędzy i przyjrzymy się teorii, okaże się, że wyklikanie obiadu wcale nie jest takie łatwe. Jeśli w 2008 roku kliknięto 42 852 806 razy, a fundacja zebrała wtedy 1 555 441 zł, oznacza to, że jedno kliknięcie "wygenerowało" 4 grosze. Uwzględniając koszt jednego obiadu w wysokości 2,5 zł i to, że liczy się tylko jedno kliknięcie dziennie wykonane przez jedną osobę, dochodzimy do zaskakującego wniosku, że internauta, aby ufundować jednorazowy posiłek dla jednego dziecka, musi klikać w banner Pajacyka codziennie przez 62 dni! Slogan "kliknij i nakarm głodne dziecko" należy więc traktować w jeszcze mniejszym stopniu dosłownie.

Rozumiem intencje internautów, tych którzy organizują akcje klikania i tych którzy masowo klikają w bannery Pajacyka. Chcą pomóc, a cel jest szczytny. W powszechnej świadomości zakodowało się jednak złe zrozumienie akcji. To nie klikanie powoduje dożywianie dzieci. Środki trzeba fizycznie zdobyć, organizując zbiórki pieniężne czy wpłacając indywidualne datki na konto fundacji. Zwiększanie liczby kliknięć nie spowoduje wzrostu liczby dożywionych dzieci, co dobrze widać w sprawozdaniach finansowych Pajacyka, więc choćby cała populacja Polaków zaczęła masowo klikać w banner akcji, nie wyeliminuje to problemu głodu, a jedynie spowoduje wzrost słupka kliknięć na wykresie. Stąd mój apel do internautów: mniej klikajcie, więcej wpłacajcie, bo same najszczersze intencje mają kaloryczność równą zero.

Sławomir Wilk

Artykuł opublikowany został w serwisie Dziennik Internautów www.di24.pl.
Komentarze:


jacek k2011-08-03 15:19
Wydaje się, że pojawia się tu zasadnicze nieporozumienie. Ideą Pajacyka miało być przełożenie wartości "kliku" na wpływ do kasy fundacji. Sponsorzy mieli deklarować okreslone wpłaty za "klik" i taka kwota powinna być "bukowana" na posiłek. Ni mniej, ni więcej. Pytanie w związku z tym czy tak było oraz jakie są koszty działania fundacji ? Jeśli bowiem zaważył ten drugi element, to namowy na wpłacanie pieniędzy, a nie klikanie - są pozbawione sensu.
Jassio2011-08-03 16:12
Źródło, czyli http://www.di24.pl/ nie działa. Czy ten artykuł to ściema?
psubocz2011-08-03 16:20
Wydaje mi się, że autor wyciągnął zbyt daleko idące wnioski z wycinka informacji.
Proszę zestawić wykres klików i obiadów ze średnią ceną kliknięcia w banner na rynku.
Aby potwierdzić tezę o braku wpływu liczby kliknięć na liczbę sfinansowanych obiadów należało by porównywać bardzo bliskie okresy czasu, w których wystąpiła znaczna różnica klików.
Maciej2011-08-03 16:41
Wg mnie Pajacyk powinien być bardziej szczery i na stronie powinna być informacja w stylu: "W imieniu niedożywionych - bardzo dziękujemy za kliknięcie. Jest to wyraz poparcia, ale tylko nim pozostanie dopóki nie przerodzi się to w realne działanie. Kliknij tu by zobaczyć jak możesz realnie pomóc."

Inaczej faktycznie dożywianie pozostanie w sferze magii jałowych kliknięć w ruchomy obrazek na ekranie monitora :-*
k0z2011-08-03 18:01
Haha.. rozbawiło mnie to zestawienie. Nie uwzględnia wzrostu kosztu posiłku, ilości i "jakości" sponsorów. Kończ waść...
Emtebe2011-08-03 19:56
Czemu wykres przedstawia ilość kliknięć do ilości dożywionych dzieci? Bez sensu. Powinien pokazywać ilość kliknięć, do ilości sfinansowanych posiłków: http://www.pajacyk.pl/img/wykresy/wykres_3.jpg

Śmieszne jest to zestawienie.
Sławomir Wilk2011-08-03 22:23
W związku z pojawiającymi się tu i na Wykopie komentarzami sugerującymi że w artykule porównałem złe dane, podmieniłem wykres na nowy, w którym oprócz liczby dożywionych dzieci uwzględniłem liczbę zakupionych posiłków oraz ilość zebranych pieniędzy w danym okresie. Jak widać, niezależnie od parametru wybranego do porównania, trend odwrotny względem liczby kliknięć jest niezmienny, ponieważ liczba dożywionych dzieci, posiłków i pieniędzy są ze sobą proporcjonalnie powiązane.
Emtebe2011-08-03 22:30
Dobrze, super, wziąłeś pod uwagę inne dane. To na plus. Ale napisz jeszcze jak obliczyłeś ilość dozywionych osób/ilości posiłków na dany rok? Przecież na stronie Pajacyka nie ma takich danych (!). Są one podane na przestrzeni lat a nie na konkretny cały rok. Więc jak można porównać dane na przestrzeni dwóch lat z danymi na jeden rok?
Sławomir Wilk2011-08-03 22:36
Emtebe, dane w raporcie pajacyka oznaczone jako "2008/2009" to jest tylko zapis roku. Nie dotyczy to dwóch lat, tylko jednego roku, bo gdyby było tak jak mówisz, to wszystkie wydatki by się na siebie zazębiały. Pajacyk podaje że jeden obiad kosztuje 2.5 zł. Jeśli weźmiesz liczbę pieniędzy zebranych w 2008 roku i podzielisz przez liczbę posiłków wydanych w "2008/2009", to otrzymasz koszt jednego obiadu dokładnie 2.5 zł, a to oznacza, że ilość wydanych posiłków podana jest dla danego jednego roku kalendarzowego, a nie dla dwóch.
Emtebe2011-08-03 22:41
Nie miałem na myśli dwóch lat, a sformułowanie "na przestrzeni dwóch lat". Jeszcze należałoby wziąć pod uwagę, że internauci klikają przez cały rok, a rok szkolny ma 10 miesięcy. To też powinno mieć wpływ na obliczenia.
Przemek2011-08-03 22:44
Dlaczego więc, zgodnie z teoretyczną deklaracją, że kliknięcie wpływa na wyciąganą przez sponsorów kase, liczba obiadów nie rośnie a maleje?
Sławomir Wilk2011-08-03 22:46
Emtebe, ja nie przeprowadzam obliczeń. Przytaczam tylko dane w ujęciu rocznym, które publikuje na swojej stronie Pajacyk. Fundacja zna liczbę pieniędzy zebranych w danym roku i kwotę z faktur na zakupione obiady w tym samym roku i to wszystko jest na wykresie. Nie ma znaczenia liczba kliknięć w ujęciu miesięcznym, bo porównujemy dane w ujęciu rocznym. Nie ma żadnego znaczenia, że internauci klikają podczas wakacji, kiedy akurat nie ma dożywiania. Nie zmienia to kompletnie danych rocznych. Nawet jeśli internauci będą klikali tylko w styczniu, a obiady będą wydawane tylko w czerwcu, dane będą nadal prawidłowe, a trend cały czas taki sam.
Sławomir Wilk2011-08-03 22:49
Przemek, odpowiedź jest w moim tekście. Kliknięcie w banner to nie jest czynność, której efektem jest materializowanie się określonej, stałej kwoty pieniężnej na koncie fundacji. Gdyby było to możliwe, wszyscy byśmy masowo klikali i każdy w tym kraju byłby za darmo dożywiony.
azet2011-08-03 22:51
Uzupełnię odpowiedź dla Emtebe:
Liczba kliknięć zliczana jest dla roku kalendarzowego, natomiast liczba wydanych obiadów/dożywionych dzieci przedstawiona jest na przełomie dwóch sąsiadujących lat. Pewne jednak jest, że także te dane są roczne (bo inaczej, czyli gdyby ilości liczone były dwukrotnie, jakość tych danych byłaby żadna). Można się łatwo domyślić, że liczba posiłków i dożywionych dzieci liczona jest na przestrzeni danego roku szkolnego, stąd zapis np. 2001/2002.
Owszem, liczba kliknięć dotyczy innego okresu niż liczba posiłków czy dzieci, ale wszystkie te serie danych dotyczą okresów rocznych i długoterminowo porównywanie ich trendów jest jak najbardziej uzasadnione statystycznie. Więc mimo tej trudności metodologicznej nie można zaprzeczyć, że wzrostowi ilości kliknięć towarzyszy - statystycznie - spadek ilości wydawanych obiadów i dożywianych dzieci.
Faktem jest również, że obiady drożeją, ale przy takim tempie wzrostu ilości kliknięć dofinansowanie od sponsorów, gdyby było proporcjonalne, śpiewająco pokryłoby inflację i ilość obiadów też by rosła, co najwyżej troszeczkę wolniej. Tymczasem trend jest ewidentnie przeciwny.

Chcę jeszcze pochwalić autora za spostrzeżenie tego zjawiska i podkreślić, że autor nie twierdzi, że "pomaganie jest bez sensu", tylko że "klikanie jest coraz mniej sensowne". Rzecz w tym, że galopująca społeczna moda na klikanie w Pajacyka nie przynosi coraz większej ilości nakarmionych dzieci, dlatego traci to sens. Początkowo akcja miała swój pozytywny dynamizm, teraz go straciła i klikanie staje się symbolem, sztuką dla sztuki. Dlatego autor namawia do działań konkretniejszych. I ja go w tym popieram.

Cholera, znowu wyszło za długie.
psubocz2011-08-03 23:16
Znalazłem takie dane historyczne:
http://www.tamingthebeast.net/blog/web-marketing/banner-ad-prices-0707.htm

Nie wiem na ile się wiarygodne, ale ogólnie pokrywają się z opiniami na temat spadku zysków z bannerów.
Widać wyraźnie ogromny spadek wartości odsłon bannerów. Stąd też potrzeba coraz więcej klików, aby zarobić na obiad.
Emtebe2011-08-03 23:24
Jeszcze pytanie, co tak naprawdę przedstawia ów wykres: http://www.pajacyk.pl/img/wykresy/wykres_1.jpg ? O jakich wartościach tam mowa? Tysiącach? Milionach? Mało dokładny ten wykres ze strony Pajacyka. Jak go należy interpretować? Po kliknięciu na brzuch Pajacyka pojawia się informacja z liczbą dzieci jakie zostaną dożywione w danym dniu. Jest to wartość między 2500 - 3000. Tymczasem liczby w wykresie oscylują w tych samych wartościach. Więc co dokładnie przedstawiają statystyki dożywiania dzieci, do których jest odniesienie w tekście? Chodzi o średnią liczbę dziennie dożywionych dzieci na dane lata? Czy o co?
Sławomir Wilk2011-08-03 23:46
Emtebe, przecież na tym wykresie który podlinkowałeś jest "liczba dzieci", bez tysięcy czy milionów, po prostu jest to liczba dzieci. Liczby na stronie Pajacyka to liczby w ujęciu rocznym, pokazujące ile w danym roku zebrano pieniędzy, wydano posiłków itd. Nie ma tu znaczenia dzienny wynik. Dane są za cały rok. Porównuję lata ze sobą, stąd na wykresie podziałka według roku.
koszou2011-08-04 00:06
1 albo ,,klik'niecia'' nie maja zupelnie wplywu na pozyskiwanie pieniedzy
2 albo tak maly, ze stanowi to jedynie sens symboliczny
3 ALBO KTOS BIERZE SE OSTRO W LAPE, PROMUJE KLIKANIE I KUPUJE NOWY JACHT BO TRZEBA ,,ZYC GODNIE''
Krzysztof J. Szklarski2011-08-04 01:24
Szkoda, że nie dysponuję większą ilością czasu, aby pomóc Państwu zgłębić problem, o którym pisze Autor tego artykułu, ale nawet gdybym czasem dysponował, to zacząłbym analizę tekstu i problemu od jednej, jakże istotnej, uwagi. Fundacja jest zobowiązana do podawania na swoich internetowych stronach nie tylko statystyk, ale także (czyt. - przede wszystkim) źródeł wpływów, ich wysokości oraz bardzo dokładne zestawienie ponoszonych wydatków. Proszę wybaczyć, ale kiedyś na stronie www.NAPISY.info był pajacyk, jednakże jedynie do czasu, gdy to zorientowałem się, że ktoś za moim to pośrednictwem robi pajaców z Internautów. Telefonowałem do Fundacji, ale odmówiono mi wglądu w ich dokumenty finansowe. Czcigodny Autorze artykułu! Może Panu je udostępnią choćby po to, aby Pański artykuł nie był pozbawiony clou problemu? Życzę powodzenia, gdyż mi nie było dane z tymi dokumentami się zapoznać.
czlo2013-05-30 14:09
Od początku, gdy dowiedziałem się o Pajacyku, klikałem ze świadomością, że samo kliknięcie nikogo nie nakarmi. Po prostu podnosi "słupek" kliknięć i ten słupek podawany jest do wiadomości potencjalnych sponsorów, którzy widząc, że strona jest odwiedzana, będą skłonni na niej się reklamować czy po prostu widząc zainteresowanie społeczne akcją będą bardziej chętni coś darować. Więc większa ilość kliknięć nie zaszkodzi. Zaszkodzic może spadek jej liczby.
sruba2014-06-26 21:56
Warto klikać, ale samo klikanie nie dożywia dzieci. Dożywia je natomiast kliknięcie w jakąś inną reklamę na stronie. Klikanie w pajacyka jest tylko by przyciągać codziennie użytkowników.

Dodaj komentarz:

Podpis: (wymagane)
Adres Twojej strony WWW: (opcjonalnie)
Twój adres e-mail: (opcjonalnie)
Treść komentarza:
Antyspam: policz ile
wynosi jeden plus dwa:
(wymagane)