INTERNET, NOWE TECHNOLOGIE, WEBDEVELOPMENT, BADANIE INTERNETU

19 STYCZNIA 2010  /  PRAWO  /  1 KOMENTARZ

POLSKIE STOWARZYSZENIA INFORMATYCZNE "PROTESTUJĄ" PRZECIWKO USTAWIE CENZORSKIEJ, NIESTETY, ZA PÓŹNO, NIE NA TEMAT I BYLE JAK

Ucieszyłem się na wieść, że trzy polskie stowarzyszenia informatyczne wystosowały list otwarty do premiera Donalda Tuska, niby w sprawie przyjętego wczoraj projektu zmian ustawy o grach hazardowych. Przypomnę, że projekt - przy okazji zaostrzenia walki z hazardem - przewiduje wprowadzenie Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Rejestr ma niby służyć do walki z e-hazardem, ale w praktyce, przy okazji, daje władzy możliwość błyskawicznego zamykania stron internetowych, czyli jest to zawoalowane narzędzie cenzorskie. Polscy internauci od kilku miesięcy prowadzą gorące dyskusje na ten temat, a rząd jakby o tym nie wiedząc w dość szybkim tempie stworzył projekt bez jakichkolwiek konsultacji branżowych i społecznościowych. Dziś apel do premiera wystosowały trzy stowarzyszenia: Polskie Towarzystwo Informatyczne, Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji oraz Fundacja Nowoczesna Polska. Pytanie pierwsze: dlaczego tak późno? Przecież od dawna wszyscy wiedzili o pracach nad projektem. Pytanie zasadnicze: dlaczego w apelu poruszone są wyłącznie tematy techniczne, bez jakiejkolwiek wzmianki o cenzurze, która jest największym problem? Tak się nie załatwia ważnej sprawy.

Kopia listu jest dostępna tutaj.

Wymienione stowarzyszenia informatyczne miały wiele miesięcy na wystosowanie apelu do rządu i premiera. W internecie na bieżąco można było śledzić drogę, jaką przebyło wprowadzanie cenzury polskiego internetu, od pomysłu, do projektu. Oficjalna reakcja stowarzyszeń powinna nastąpić kilka miesięcy temu, na etapie tworzenia projektu, kiedy była realna szansa skutecznej interwencji, aby zapewnić środowiskom informatycznym dostęp do prac nad projektem. Dziś, gdy projekt jest już przyjęty, spóźniona reakcja stowarzyszeń wygląda mało poważnie.

Ale nie to jest najgorsze. Czytając wypowiedzi internautów i blogerów (np. tu u Jacka, tu u Olgierda i tu u VaGli), którzy alarmowali o cenzorskim projekcie rządu, a także części mediów, które w dniu wczorajszym publikowały teksty zatytułowane "Rząd ocenzuruje internet?" (TVN24 - link, Fakt - link) czy "Rząd wprowadza e-cenzurę" (Puls Biznesu - link), łatwo wywnioskować, że sprawa jest bardzo poważna, a największym problemem nieszczęsnego projektu zmian jest wprowadzanie cenzury do świata internetu i informatyki. Tymczasem nasze stowarzyszenia informatyczne piszą list otwarty do premiera, w którym bagatelizują sprawę cenzury, skupiając się na ogólnym żaleniu się, że ich organizacje nie są zapraszane do konsultacji przy ustawach teleinformatycznych, prosząc o lepsze tworzenie prawa. Słowem nie wspomniano o cenzurze, o zagrożeniu dla polskiego internetu, o ryzyku nadużyć aparatu państwowego wobec platform informatycznych i społeczności internetowych. Owszem, wspomniano o "retencji danych", ale tylko jako przykład jednego z projektów, do których nie zostali zaproszeni.

Szanowni prezesi stowarzyszeń. To nie czas na proponowanie lepszego kontaktu z rządem. Tu chodzi o fakt wprowadzania cenzury polskiego internetu. I to jest najważniejszy problem, o którym trzeba mówić i apelować. Nie proście premiera o "przywracanie dobrych praktyk tworzenia prawa". Żądajcie zaprzestania prac nad tą nieszczęsną ustawą, legalizującą cenzurę internetu! Żądajcie wpływu na ten konkretny projekt. Nie na ogólne projekty dotyczące informatyki, bo sprawy e-handlu czy e-administracji, wobec tego co się szykuje, mogą poczekać.

W sprawie projektu, który daje polskiej władzy możliwość cenzurowania internetu, swoje oficjalne stanowisko już dawno zajęli internauci, blogerzy i media. Czas, by zrobiły to największe polskie stowarzyszenia informatyczne, które mają większe przełożenie na kontakt z rządem niż zwykli ludzie. Nawet dziennik "Fakt", który na co dzień pisze o wielorybach w Wiśle i kosmitach oszukujących rolników, ogłasza zbliżającą się cenzurę. Stowarzyszenia informatyczne, które statutowo są najbliżej informatyki, powinny zająć bardziej konkretne stanowisko, nazywając rzeczy po imieniu.

Sławomir Wilk
Komentarze:


Piotr VaGla Waglowski2010-01-21 02:11
Ponieważ podjął Pan temat listu (a w rzeczywistości chodzi o dwa listy), przypuszczam, że może Pana zainteresować poniżej linkowany tekst:

W sprawie listów do Pana Premiera, który trzyma jeden z kluczy do społeczeństwa informacyjnego
http://prawo.vagla.pl/node/8896

Dodaj komentarz:

Podpis: (wymagane)
Adres Twojej strony WWW: (opcjonalnie)
Twój adres e-mail: (opcjonalnie)
Treść komentarza:
Antyspam: policz ile
wynosi jeden plus dwa:
(wymagane)