INTERNET, NOWE TECHNOLOGIE, WEBDEVELOPMENT, BADANIE INTERNETU

27 WRZEŚNIA 2011  /  INTERNET  /  7 KOMENTARZY

POPRAWNA POLSZCZYZNA PRZESTAJE OBOWIĄZYWAĆ DZIENNIKARZY, ZWŁASZCZA TYCH INTERNETOWYCH

Dziennikarze zwykli narzekać na niski poziom internetowej dyskusji. Ale i do nich samych jest o co się przyczepić. Redaktorzy wielu tytułów popełniają bowiem dużo błędów językowych. Łona - szczeciński artysta hip-hopowy - w swoim utworze "To nic nie znaczy" skrytykował dziennikarzy radiowych za używanie na antenie takich błędnych sformułowań, jak "przekonywujący", "drugi maj", "wyłancza" i "w cudzysłowiu" (posłuchaj). Ponieważ każda redakcja posiada swój serwis internetowy, a wiele z nich jest powiązanych z portalami (np. Wyborcza z Gazetą.pl, TVN z Onetem, RMF FM z Interią), mamy możliwość szybkiego sprawdzenia jak w praktyce wygląda przestrzeganie ustawy o języku polskim przez dziennikarzy.

Klasyczny i często występujący w internecie błąd to "zrobić coś po najmniejszej linii oporu". Prawidłowy zapis to "po linii najmniejszego oporu" i jest to bardzo logiczne, ponieważ nie chodzi o najmniejszą linię, tylko o najmniejszy opór, czyli o brak obaw przy wykonywaniu czegoś byle jak. Tymczasem Puls Biznesu donosi, że "Finansowanie pakietu wyglądało trochę jak propozycja mająca w istocie iść po najmniejszej linii oporu, by być szybko przyjętą przez Kongres" (link do artykułu). Wirtualna Polska, pisząc o drużynie piłkarskiej, która gra widowiskowo, ale bez zdobywania punktów, tytułuje swój tekst następująco: "Real po najmniejszej linii oporu" (link). Onet przytacza wypowiedź polityka, który mówi, cytuję, "Mamy 90 kilometrów wyłączenia drogi szybkiego ruchu po najmniejszej linii oporu" (link). Serwis Pudelek pisze "Uważacie, że wybranka Colina Farrella zasłużyła na taki tytuł? A może po prostu redaktorzy poszli po najmniejszej linii oporu, bo z Polski znali tylko ją?" (link). Redaktor portalu Gazeta.pl i jednocześnie Gazety Wyborczej rozpoczyna swój komentarz od słów: "Policja poszła po najmniejszej linii oporu" (link).

Kolejny przykład to błędna pisownia "na przeciwko" (prawidłowa to: "naprzeciwko"). W portalu Gazeta.pl czytamy: "Obrońcy krzyża modlą się na przeciwko Pałacu Prezydenckiego" (link), "Czy na przeciwko kościoła garnizonowego powstanie salon gier?" (link) i "Fotele na Placu Inwalidów w Paryżu czekają na gości na przeciwko ołtarza, z którego papież odprawi mszę" (link).

Inny błąd to "wszechczasów" (prawidłowo: "wszech czasów"). Onet nazywa informatora WikiLeaks osobą, stojącą za "największym przeciekiem wszechczasów" (link). PC World opisuje "najgorsze konsole wszechczasów" (link). Radio Zet nazywa Johna Lennona "muzykiem wszechczasów" (link).

Można kogoś "zmieszać z błotem" lub po prostu "zbesztać". Ale nie można "zbesztać z błotem", ponieważ jest to niepoprawne językowo. Nie przeszkadza to redaktorowi Onetu napisać o kliencie sklepu, który "zbeształ z błotem jedną z kasjerek" (link). A Dziennik.com w artykule sportowym podaje, że "Wojciechowski zbeształ z błotem Bakero" (link).

Powinno się pisać i mówić "wszem wobec", a nie "wszem i wobec". Mimo to Gazeta Prawna opisuje historię prezesa pewnej firmy, który "postanowił ukryć fakt zaangażowania firmy w opcje walutowe, wszem i wobec jeszcze do niedawna informując o tym, że spółka nie spekulowała na tych instrumentach" (link). A Newsweek podaje, że "Schr?der ogłaszał wszem i wobec, że jeśli nie zdoła poprawić sytuacji gospodarczej Niemiec, nie zasłuży na ponowny wybór" (link).

Treści publikowane w polskich serwisach i portalach zawierają wiele błędów językowych. Wyżej przytoczone to tylko pierwsze z brzegu przykłady, które znalazłem. I można je długo wymieniać, zwłaszcza że dziennikarze systematycznie poszerzają swój warsztat o nowe pozycje, na przykład słowo "bynajmniej" - hit ostatnich lat - błędnie używane jako zamiennik wyrazu "przynajmniej".

Nie znam redakcji, która nie utrwala błędów w świadomości czytelników. O ile wpadki ortograficzne są wyłapywane i szybko poprawiane, to resztą błędów językowych nikt się nie przejmuje, dlatego dziennikarze na okrągło coś "wyłanczają" lub robią "po najmniejszej linii oporu". Dużo błędów przemycanych jest w wypowiedziach rozmówców, na przykład polityków - tu redakcje idą na całość i nie poprawiają nawet ewidentnych lapsusów, przez co w niektórych działach trudno znaleźć tekst w pełni poprawny językowo.

To redaktorzy, a nie internauci, powinni dbać o poprawność pisowni, ale - paradoksalnie - to właśnie czytelnicy w komentarzach do tekstów wytykają autorom wpadki językowe. A czytelnicy to zwykli ludzie, których ci sami redaktorzy oskarżają o korzystanie ze słownictwa niskich lotów. Zanim dziennikarze zaczną uświadamiać społeczeństwo, warto aby uświadamianie zaczęli od samych siebie. Błąd językowy w artykule profesjonalnej redakcji kłuje w oczy nieraz bardziej, niż wulgaryzm komentującego go internauty.

Sławomir Wilk

Artykuł opublikowany został w serwisie Dziennik Internautów www.di24.pl.
Komentarze:


Marcin Robak2011-09-29 20:30
"Dziennikarze zwykli narzekać na niski poziom internetowej dyskusji. Ale i do nich samych jest o co się przyczepić"
Czy przypadkiem nie powinno być "Dziennikarze zwykli narzekać na niski poziom internetowej dyskusji ale i do nich samych jest się o co przyczepić." (Bez kropki między zdaniami. Znalazłem dwa takie przykłady w powyższym tekście)

No przyczepiłbym się jeszcze do: "takich błędnych sformułowań, jak "przekonywujący", "drugi maj", "wyłancza" i "w cudzysłowiu""
Czyż nie powinno napisanym być: takich błędnych sformułowań, jak: "przekonywujący", "drugi maj", "wyłancza" i "w cudzysłowiu"? (no dwukropek by się przydał chyba)

Tak sobie pomyślałem, że warto byłoby nie popełniać takich błędów w artykule o tak poważnej tematyce. :) Może trochę złośliwie się czepiam. :)
Oczywiście mogę się mylić.
azet2011-09-29 22:38
Kolega Marcin Robak podał sugestie, które można by było uwzględnić, ale obecnie użyte formy nie są błędne. A jak już się chce kogoś poprawiać, to niechże to, na wszystkich bogów Olimpu, będzie poprawianie poprawne. Jeśli pierwsze dwa zdania miałyby być połączone w jedno, to z przecinkiem między nimi (który zastąpiłby obecną kropkę).
Jeśli ponadto w zdaniu "takich błędnych sformułowań, jak "przekonywujący" (...)" wprowadzimy przecinek po "jak" (który jednak nie jest tam konieczny, jak sugeruje autor), to dalsze przecinki powinno się zastąpić średnikami.
Na pochwałę zasługuje jednak autokrytyka autora komentarza, zwłaszcza podkreślona modnym ostatnio słowem "oczywiście". Tak, oczywiście autor może się mylić i jest bardzo prawdopodobne, że z tej możności właśnie skorzystał.
Marcin Robak2011-09-29 23:31
Do przecinka przed ale przyznaję się bez bicia i maltretowania. Gdzież jednak postawiłem przecinek po "jak"? Chodziło o dwukropek. O taki ":".
Daniel2011-10-03 18:02
Myślałem, że tylko mi to przeszkadza. Pomimo technicznego wykształcenia i sposobu myślenia czasami mocno się irytuję poziomem językowym newsów w dużych portalach ogólnotematycznych. Do kiepskiej polszczyzny na stronach technologicznych już przywykłem :-).

Za 10 lat newsy będą wyglądać jak SMSy nastolatków.
inhalator2011-10-04 10:19
Język i pisownia to nie jedyne mankamenty polskich dziennikarzy. Mi czasami narzuca się ich słabiutka dykcja i ogólna kultura wypowiedzi. Na prawdę mało jest dziennikarzy telewizyjnych i radiowych z prawdziwego zdarzenia, których chce się słuchać.
azet2011-10-05 22:41
Marcinowi przyznaję, wyszło mi przejęzyczenie: miałem na myśli dwukropek nie przecinek, choć napisałem "przecinek".
Cieszy mnie też, że są tacy (autor i komentujący), którzy lubą, jak teksty w necie są dopracowane. Choć szczerze powiedziawszy, spodziewałem się takich osób więcej.
Wizja Daniela mnie przeraża...
Malkontent2011-11-18 01:23
Smutne ale prawdziwe sprawy tu omawiasz. Wniosek - skoro na maturze liczy się umiejętność czytania ze zrozumieniem to nie dziwmy się, że w kraju rośnie analfabetyzm.

Dodaj komentarz:

Podpis: (wymagane)
Adres Twojej strony WWW: (opcjonalnie)
Twój adres e-mail: (opcjonalnie)
Treść komentarza:
Antyspam: policz ile
wynosi jeden plus dwa:
(wymagane)